- Strona główna >
- Biografie >
- Paul Van Dyk
Paul Van Dyk
marc, 18.01.2009; 18:43Srednia ocen to |
|
W 1999 roku czytelnicy angielskiego magazynu „DJ” wybrali Paula na „Najlepszego Twórcę Muzyki”, przed Fatboy Slimem (2) i Paulem Oakenfold (3). Później, na konferencji Music Awards w Londynie, otrzymał on tytuł „Najlepszego międzynarodowego DJa”. Magazyn „Ministry of Sound” również odznaczył go tym tytułem, a jego regularny, 6-godzinny set na Gatecrasher znalazło się na drugim miejscu konkursu magazynu „Muzic” na „najlepszą klubową noc w historii”. Jego single „Another Way and Tell me why” i „We are alive” spędziły wiele tygodni na 1 miejscu niemieckiej listy dance’owych hitów o zdobyły 15, 13 i 7 miejsce na listach sprzedaży w UK. Paul ciągle pojawiał się na corocznej liście „100 najlepszych DJów na świecie” DJ Magazine, Mixmag wybrał go na „Człowieka roku”, a „Muzik Magazine” na „Lidera Trance Nacji”. …Uniwersalny język rozumiany przez ludzi każdej narodowości w każdej części świata. Mówiąc najprościej, Paul van Dyk tworzy muzykę, która wpływa na emocje! Urodzony 16 grudnia 1971 roku w Eisenhuettenstadt we wschodnich Niemczech, Paul dorastał w komunistycznym Wschodnim Berlinie. Przed zjednoczeniem Niemiec, dzięki swoim podróżom lotniczym miał przynajmniej okno na kapitalistyczny świat. „Mogliśmy oglądaj Zachód – w telewizji i słuchając zachodnich stacji. Nagrywaliśmy muzykę i puszczaliśmy ją na naszych imprezach, ponieważ na wschodzie nie było czegoś takiego jak kultura klubowa. W tamtych czasach, słuchałem radio show Moniki Dietl. Naprawdę interesowałem się klimatami „The Smiths” i „New Order”. To (muzyka) było bardzo intensywne i emocjonalne”. W 1989 roku, kiedy mur wreszcie upadł, zagraniczna kultura klubowa zalała Berlin. „Grano głównie hard Detroit – Techno. Lubiłem tego ducha energii, ale czegoś mi brakowało. Szukałem czegoś innego”. To poszukiwania nigdy go nie opuściły. Jego pierwsze remiksy były wykonywane na dwóch starych i słabych mikserach. Nieco później, w marcu 1991, unikalny styl muzyki dance po raz pierwszy został zaprezentowany szerszej publiczności w zalążku berlińskiego klubu „Tresor”. W tym samym okresie, Paul zaczął tworzyć swoje własne kompozycje. Jego pierwsza produkcja, „Perfect Day”, została wydana w 1992 roku wraz z Cosmic Baby jako „Visions of Shiva”. „Cieszyłem się jak małe dziecko trzymając w rękach to nagranie!”, wspomina Paul. „Perfect Day” zostało wydane przez berlińską undergroundową markę „MFS” i rozpoczęło obiecującą karierę, która bez chwili przerwy i wytchnienia, zaprowadził go na sam szczyt! W 1993 roku Paul stworzył klubowy hit roku, czyli remix „Love Stimulation” Humate. W kolejnym roku nagrał album „45 RPM”, a także regularnie grał w legendarnym klubie „E-Werk”. Przez następne kilka lat, Paul zdobywał dalsze uznanie remiksując utwory znanych artystów jak Inspiral Carpets, Sven Vath, Curve i New Order. Miało to miejsce aż do wydania jego drugiego albumu, „Seven Ways”, który zapewnił mu pozycję jednego z najlepszych elektronicznych artystów na świecie. „Seven Ways” zaowocowało falą krajowych i międzynarodowych wywiadów i wieloma globalnymi występami; Paul dostał się do listy 100 najlepiej sprzedawanych hitów. Nawet angielskie media muzyczne, zazwyczaj stojące po stronie swoich narodowych artystów, jednomyślnie wychwalały to nagranie. Czytelnicy „DJ Magazine” wybrali „Seven Ways” na najlepszy album roku. głośne single, jak Salk Tank, Quattara i Curve zapewniły mu stanowisko głównego gracza na brytyjskiej i europejskiej scenie. Przed zamknięciem, Paul stał się prawdziwą wizytówką berlińskiego „E-Werk” regularnie roztaczając tam nową, muzyczną magię, wraz ze swoimi gośćmi jak DJ Nick Warren, BT, Dave Seaman i Sasha. 1998 roku, w UK pojawił się jego pierwszy album „45 RPM”, a nowy singiel, „For an Angel” uderzył na parkiety na całym świecie. Przez dwa tygodnie znajdował się na pierwszym miejscu w Anglii, a przez 4 w Niemczech, zajął także główne pozycje wśród amerykańskich, australijskich, holenderskich, belgijskich i skandynawskich dance hitów. W 1999, Paul opuścił swoją markę „MFS” i wraz z ekipą założył nową, „Vandit”. Wydaje w niej zarówno swoje nagrania jak i pochodzące od nowych, nowatorskich artystów sceny dance. W Anglii dorobkiem Paula zajmuje się „Deviant”, które w 1998 roku wypuściło potrójny album „Vorsprung Dyk Technik”. Zawiera ono 33 utwory i stanowi najlepszą kolekcję ówczesnych remixów Paula, w tym klasyki jak „Love Stimulation” Humate i „Playing with the Voice in Germany” Joe T. Vanelli, a także klubowy przebój „1998” Binary Finary i własny hit Paula „For an Angel”. Rok po tym wydawnictwie, w październiku 1999, „Vorsprung Dyk Technik” oficjalnie otrzymało „Srebro” osiągając wynik 60 000 sprzedanych egzemplarzy na brytyjskim rynku, co jest niezwykłą rzadkością w przypadku potrójnej kolekcji. Trzeci album Paula, „Out There and Back” został wydany latem 2000 roku i dostał się prosto na listę 20 najlepiej sprzedających się płyt w Niemczech i UK. Single jak „We are alive” i „Tell me why” również dostały się na listy najlepiej sprzedających się hitów, na miejsce 15 i 7 w UK oraz 14 w Niemczech. Jak dotąd, ostatnie wydawnictwo Paula to Columbia EP z nowymi remixami z „Out There And Back” oraz 3 nowymi ścieżkami, „Movement”, „Out There” i „A Different journey to Vega”. Dziś rozkład występów Paula jest prawdziwie wyczerpujący i zawiera kluczowe miejscówki w Londynie, Tel Avivie, Meksyku, Nowym Jorku i Singapurze. Poza tym, zawsze czeka nie niego Berlin – jeśli nawet nie z wywiadami i imprezami w lokalnych klubach, to na pewno z własną marką i studiem nagraniowym (nie wspominając przyjaciół i rodziny!). |

Komentarze
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli jesteś już zarejestrowany zaloguj się, lub utworzyć nowe konto teraz.
Dołącz do nas na facebook!
słabiutko, zadumany w sobie.
to od niego wszystko sie zaczelo w moim zyciu. chcialabym posluchac go na zywo
A jak dla mnie jego produkcję to prawdziwa sztuka. To co produkuję nadaje się zarówno na parkiety jak i do posłuchania w domu. Nawet wieczorkiem z dziewczyną. Od jego kawałków zaczęła się moja przygoda z trancem.
jeszcze na zywo go nie sluchalem ale jakos do niego mnie nie ciagnie
kiedyś było nienajgorzej, może... a potem to już strasznie lajtowo sobie chłopaczyna zaczął pogrywać
Do tej pory raz miałem okazje go usłyszeć i zaprezentował sie tak sobie