- Strona główna >
- Wasze wrazenia >
- Audioriver 2010 - relacja IDANCE.pl
Audioriver 2010 - relacja IDANCE.pl
dodano: dodał:
Muzyczny raj i produkcyjny sztos. Światowy line-up i świadoma publika. Miażdżące nagłośnienie i niezwykła sceneria. Warsztaty za dnia i muzyka bez przerwy. Brzmi jak opis któregoś ze szlagierowych zachodnich festiwali.
Na nasze szczęście to jedne z nielicznych atutów festiwalu w niewielkim mieście na pojezierzu Dobrzyńskim. Audioriver w Płocku od zeszłego weekendu śmiało można określać jednym z lepszych tego typu wydarzeń w tej części Europy w tym czasie. Na to co zestawiło sie na tego typu tezę, przedstawiam poniżej. A działo się wiele.

Teren imprezy w stosunku do zeszłego roku zmienił się kosmetycznie. Scena główna taka sama, z charakterystycznymi, dwoma wielkimi ekranami. Circus Tent i Hybrid na swoich miejscach, z odkrytymi wejściami, ułatwiającymi pomieszczenie się większej ilości ludzi. Scena Red Tent, czyli Polskie techniczne granie tym razem ulokalizowała się w ogromnej piłce z przeważającym kolorem czerwonym, które robiło niezły klimat. O kolejkach i cenach się nie wypowiadam, te zawsze przy tego typu kalibru imprezach nie wszystkim muszą odpowiadać. Ze szczegółów technicznych wielki ukłon w stronę Fotis Sound, firmie odpowiadającej za potęgę brzmienia które słyszeliśmy na wszystkich scenach.

Na wyróżnienie to z niebieskiego namiotu, gdzie dźwięk był perfekcyjny, poziomem przewyższający wszystko, co możemy usłyszeć w Polsce. Z optycznych podmiotów nie można pominąć wizualizacji, które na Audioriver są najwyższych lotów. Gdzie ostrzej i szybciej - tam wyświetlana walka samurajów. Tempo wolniejsze i głębsze - tam klaustrofobiczne obrazki. Nie można zapomnieć o ekipie Pfadfinderei, odpowiedzialnej za jedne z najwybitniejszych wizuali ostatnich lat dla ekipy Moderat. Tym razem ekipa z Niemiec pomagała uzyskać artystyczne maksimum dwójce z piątkowych artystów. O efektach ciężko pisać, to trzeba było zobaczyć - zwłaszcza podczas występu Ellen Allien. Naturalną zaletą jest piaszczyste podłoże, które dodaje smaczku wyjątkowo chilloutowej atmosferze festiwalu w Płocku. Audioriver to jednak nie tylko muzyka - nad wyraz dobrze wypadła Akademia Red Bulla, która miała na celu przybliżyć nam fenomen muzyki elektronicznej. Rewelacyjnym rozwiązaniem okazała się scena na Rynku, gdzie mogli zaprezentować się większej publice młodzi i ambitni producenci naszego kraju. Prawdziwą gwiazdą okazała się jednak piątkowa piana w Płockiej fontannie, uatrakcyjniająca sielankowo-afterowe poczynania bawiących się tam ludzi.

Przejdźmy jednak do meritum całego zamieszania - muzyki. A ta w tym roku błyszczała wyjątkowo jasno. Skompletowany skład to mieszanka mistrzów w swoim fachu, artystów będących za chwilę pierwszoplanowymi postaciami reprezentujących dany gatunek muzyczny oraz innowacyjne nazwiska, przyciągające prawdziwych smakoszy muzyki do Płocka. Piątkową, muzyczną część rozpocząłem od naszego minimalowego rodzynka, Marcina Czubali. Na jego set doszedłem po małym armagedonie nad Płockiem, przedostając się między błyskawicami i urwaniem chmury.

Późniejsze uspokojenie się pogody i nawałnica kilku tysięcy ludzi sprawiła logistyczny zamęt przy bramce. W takiej sytuacji kolejki były nieuniknione, ciężko za to winić organizatora. Występ Czubali to przemyślany, technicznie perfekcyjny live-act, z charakterystycznym, egzotycznym soundem Marcina. Zawirowania pogodowe nie pozwoliły wystąpić najbardziej wyczekiwanej przeze mnie postaci piątkowej nocy, Dusty Kidowi. Jego czas przypadł Christianowi Smithowi, który uznał Audioriver za swoją najlepszą letnią imprezę. Muzycznie zaprezentował się bardzo poprawnie, brakowało jednak jakiejś iskry, którą mógł spokojnie wykrzesać podczas swojego blisko 3-godzinnego występu. Techhousowe skoczne bity miały być przystankiem przed wyjątkowym występem założycielki Berlińskiej wytwórni Bpitch Control. Ellen Allien w akompaniamencie ze wspomnianymi, nowatorskimi wizualizacjami zagrała dość kontrowersyjnie.

Z jednej strony mistrzowska selekcja tracków, niesamowity flow i wyczucie. Z drugiej tragiczna technika, która nie pozwoliła uzyskać Ellen perfekcji w tym co robi. Trudno jednak zapomnieć o pierwszych minutach seta, gdzie zagrała rozsławiony przez Vatha i jego ekipę, wymykający się jakiejkolwiek klasyfikacji "Nous soumes MMM". Najbardziej eksperymentalna godzina przypadła dośc tajemniczemu Oni Ayhunemu, swoją wizją samego siebie przypominającą kogoś z 2100 roku. Nie jestem pewien, czy aby na pewno zaprezentowana odyseja, z kosmicznymi, pięknymi dźwiękami elektroniki była najlepszym rozwiązaniem na umiejscowienie między taneczne sety Allien i kończącego imprezę Karotte. Mi taki układ nie do końca przypadł do gustu, w związku z czym moja stopa po raz pierwszy zagościła na Hybrid Tent, gdzie królowały połamane bity. Noisia jak dla mnie zbyt chaotycznie, jednak chwilę później prawdziwej miazgi dokonał Jekes, który bezlitośnie bombardował dubstepowymi wiertłami. Na zakończenie zwariowany set charyzmatycznego Karotte, który w najlepsze bawił się razem z nami. Najlepszy moment seta to najnowsza produkcja Butcha "No Worries", przy którym bawił się dosłownie każdy w Circus Tent.
Sobotnia noc to unikatowy live-act The Modern Deep Left Quartet, który bardziej przypominał instrumentalną wersję elektroniki pod przywództwem Matthew Johnsona. Wymagający spektakl dla prawdziwych smakoszy dźwięku. Zaraz po kwartecie zainstalowała się ze swoim wielkim ledowym ekranem największa atrakcja Audioriver - Richie Hawtin. Jego wizjonerski projekt pod aliasem Plastikmana zobaczyłem po raz drugi, jednak to na Płockiej plaży zrobił na mnie największe wrażenie.
Futurystyczne obrazki Demirela oraz maksymalne podkręcenie basu ( kolejna impreza, gdzie na secie Hawtina jest mocniej i głośniej - nie zdziwiłbym się, gdyby to był jeden z wymogów jego zakontraktowania) plus budowanie napięcia z minuty na minutę. Dźwiękowo-wizualna reżyseria, iście prawdziwa podróż w głąb elektronicznego świata. Wielkie przedstawienie. Po Hawtinie swój czas miała nasza rodaczka, która chyba jednak nie do końca chce być za taką uważana. Mroczne, funkowe i komediowe krótkie motywy to znak rozpoznawczy Magdy. Podobnie było i tym razem, szkoda tylko, że technicznie znowu dała ciała, wyłączając na chwilę zupełnie muzykę. Coś tym paniom nie idzie mixowanie ;). Ostatnie chwile Audioriver to magiczny set Anthony Rothera, który dostał największy bis jaki kiedykolwiek słyszałem. Ciężko mu było rozstać się z nami i vice versa, z plaży wychodziłem słysząc cały czas niesamowite "Back Home". Kropką nad i okazała się niedzielna impreza na rynku, gdzie dosłownie garstka dawał upust swojej afterowej "kulturze" do południowych godzin. Piękne chwile.

To były niezapomniane dwa dni w otoczeniu muzyki i znajomych. Kiedy jedno i drugie jest na najwyższym poziomie, można mówić o imprezie idealnej. A taką właśnie jest Audioriver.
Wrzuć na facebook !
chalup
Komentarze
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli jesteś już zarejestrowany zaloguj się, lub utworzyć nowe konto teraz.
Dołącz do nas na facebook!
tak Oni Ayhun to członek zespołu The Knife :]
Relacja taka niepełna..tam przecież był jeszcze namiot hybrid;D nie chcę narzekać, bo wygrałem bilet na idance, ale rok temu/2lata temu jakoś fajniej było na audioriver/ organizacyjnie jak zwykle najwyższy poziom, baaardo fajnie zagrali The Modern Deep Left Quartet
@aleks.zylk- Oni Ahyun to 1/2 The Knife /ja słyszałem, że The Knife mają dostać w 2011 statuetkę od dj krisa za wkład w rozwój techna
obiło mi się o uszy, że w Oni Ahyun gra jeden kolo z the Knife
the Knife sa bardzo tajemniczy, wiec ciezko jest cokolwiek sie o nich dowiedziec
eee....moj komentarz skrocil sie o co najmniej polowe hehe. slyszal ktos cos o tym
Obiecałem, że jak wrócę, to wypowiem się na temat AR.
!
!
Ale po przeczytaniu tej relacji stwierdzam że nie mam już nic więcej do dodania
Ten festiwal po prostu RZĄDZI
Po tym czego doświadczyłem w piątek na Hybrid Tent, nie mogę po prostu odpuścić sobie tej imprezy za rok!
Obecność obowiązkowa na następnej edycji, ale tym razem z większą ekipą :]
Dziękuję iDance
P.S. Zdecydowanie bardziej AR niż festyn wiejski w Lipkach
Przyjmuję Twoje przeprosiny xD
Seeker - sorewicz za piątek, ale naprawde musiałem isc
Pierwszy dzień był średni, za dużo zamulonej muzyki, wszystko szło w deepy i lekkie hałsy ale drugi nadrobił z nawiązką
No i dubstepów nie cierpię od pierwszego usłyszenia, a na tej imprezie ich było zdecydowanie za dużo.
Ale za to tak rewelacyjnego nagłośnienia to ja w Polsce chyba jeszcze nie słyszałem. Gdziekolwiek się nie stanęło, było idealnie.
Audioriver 2010 10/10.
Blaszany browar 7pln. Żarło też niedrogie i dobre. Szaszłyk 8pln palce lizać
Za dyszkę dostałem tyle frytek, że miałem problem z ich obaleniem 
Zdecydowanie nie dla mnie! Wolę wiedzieć na czym stoję i mieć twardo pod nogami
Dość mocno zniszczyłem sobie tylko buty przez ten piasek :/ Dlatego w sobotę na całą noc zainstalowałem się ze znajomym na kawałku poziomej blachy przylegającej do barierek
Co na pewno - to za rok zabieram ze sobą jakąś starszą parę obuwia
Widok ze skarpy coś pięknego
Na żadnym festiwalu nie ma przyjemniejszego miejsca do zebrania sił czy uzupełnienia płynów.
Wejście na teren imprezy w piątek trwało jakieś 2h ale za te wszystkie chwile później jestem to w stanie wybaczyć
Tylko 70pln za bilet w dniu imprezy! Gdzie indziej w Polsce dostanę bilet za taką cenę w ostatniej chwili...
Pomijając piątkowe wejście, przez całe 2 noce nigdzie nie doświadczyłem żadnych kolejek.
Piaszczyste podłoże zaletą
Oprócz Garniera na main, całe 2 noce spędziłem w Circus Tent i muszę przyznać, że jak do tej pory nigdzie w PL nie spotkałem się z lepszym nagłośnieniem. Wizuale ok. Co istotne 3 boki tegoż namiotu były odsłonięte, dzięki czemu temperatura była równa tej z zewnątrz i nie było sauny.
Muzycznie bomba! Faktycznie panie trochę "pogalopowały" o czym wspomniał Chałup
Najbardziej podobał mi się występ Oni Ayhun(!), Karotte i Anthony'ego Rothera. Aczkolwiek Hawtin, Dandy Jack, Magda i Alien też zrobili na mnie pozytywne wrażenie. Myślałem, że Plastikman to będzie mniej lub bardziej powtórka z Mannheim. Na moje szczęście okazało się inaczej. Muzyka była znacznie bardziej przystępna pod nogę. Szkoda tylko, że przez całe 65 minut nie można było się ruszać... Wizuale całkiem przyjemne dla oka jednak są chyba trochę przereklamowane.
The Modern Deep Left Quartet ominąłem na rzecz Garniera czego bardzo żałuję. Panowie zrobili podobno niesamowite show a na Garnierze trochę się zawiodłem. Przez jakiś okres czasu dobrze się bawiłem, aż wreszcie padło hasło dubstep no i cała magia pękła. Coraz bardziej lubię takie dźwięki ale raczej do domu/auta/na rower aniżeli do zabawy. Wracając jeszcze do Circus Tent, musze przytaknąć Chałupowi. No Worries Butcha jedna z tych chwil gdzie był największy ogień. Podsumowując Audioriver to festiwal zupełnie inny od wszystkich pozostałych. Inna muzyka, inne miejsce, inni ludzie, 0 - słownie ZERO mainstreamu. Przez 2 noce nie widziałem ani jednej kuso ubranej, kolorowej laleczki, gdzie jak wiadomo na innych festiwalach/halówkach jest ich pełno. Zabrakło mi czasu aby zerknąć na to co dzieje się na rynku a podobno było ciekawie. Z całą pewnością wracam tam za rok! Lepszych urodzin nie mogłem sobie wymarzyć
a gdzie relacja z Laurenta i Spora co
Relacje jak najlepiej opisana, nie zgodziłabym sie z niektórymi stwierdzeniami, ale to juz kwestia gustu. mówie tu o Oni Auhyn na przykład. jego set wykręcony (jak on sam) ale jednak ciekawy. Cała impreza mega... naprawdę, dziekuje ze tam mogłam być. Auuuudioriver