Ultra Europe – Dzień 3
Autor: marc 0

Po dwóch nieprzespanych nocach i zwariowanej zabawie do rana mieliśmy przed sobą jeszcze jeden dzień szaleństwa na chorwackiej edycji Ultra Music Festival.



Co najlepsze w ten trzeci dzień, musieliśmy wybrać się na imprezę wcześniej niż zwykle, bo na bocznej scenie czekały na nas gwiazdy muzyki typowo trancowej.

Tuż po dwudziestej pierwszej za deckami zainstalował się Orjan Nielsen, który rozpoczął swoją produkcją „The Late Anthem”.  Potem usłyszeliśmy świetne „We Come, We Rave, We Love” duetu Axwella i Ingrosso.


Najbardziej czekaliśmy jednak na występ Andrew’a Rayel’a. Nie zawiódł nas na Praskim Trance Fusion, nie zawiódł na Holenderskim Asocie, a tutaj, co wcale nas nie zdziwiło zagrał jeszcze lepiej. Było melodyjne i przyprawiające o dreszcz intro w postaci „Find Your Harmony”. Kilka cudownych mush up’ów, m,in „Dark Warrior” z „Under Control”. Gdzieś pomiędzy jeszcze najnowsza Gaia „Empire Of Hearts”. Andrew w naszej opinii to osoba, którą najbardziej utożsamić możemy z samym Arminem. To dj, który pewnie za kilka lat będzie tak samo sławny i rozpoznawalny przez wszystkich na całym świecie.


Po dwóch zwariowanych i niezwykle energicznych setach przechadzaliśmy się po terenie stadionu. Szybko dostrzec można było radujących się Niemców, a to za sprawą wygranego finału mistrzostw świata. Co ciekawe na najmniejszej scenie zainstalowanych był wielki telebim, na którym każdy mógł oglądać finał na żywo. Nie myślałem, że będzie cieszył się on takim zainteresowaniem. Zmagania finalistów oglądało grubo ponad trzysta osób, co dziwne, we wcześniejsze dni bawiła się tam zaledwie garstka osób.


Duet Cosmic Gate tuż przed dwunastą przywitał nas swoim starszym kawałkiem „Body Of Conflict”. Z uśmiechami na twarzy wrzucali nam swoje najlepsze produkcje: „Over The Rainbow” czy „Falling Back”. Publika, tak samo jak na poprzednich setach nie zwalniała tempa i wspierała swoich idoli.


Co ciekawe, postanowiliśmy ominąć Tiesto, który przecież tak znacząco zmienił swój styl muzyczny. Main Stage oczywiście jak w dniach poprzednich przyjęło ogromną ilość klubowiczów. My zaś bawiliśmy się znakomicie przy secie Aly&Fila. Co ciekawe, ostatnio zdarzało się, że tracki dobierane przez nich usypiały publiczność. Tym razem jednak pojawiła się taka perełka jak „Beautiful Things” czy „One Fire”. Te, plus kilka innych ciekawych tracków sprawiły, że ich set również zapamiętamy na długo.


Czas mijał nam bardzo szybko, nim się obejrzeliśmy na scenie pojawił się już Paul Van Dyk. Do samego rana Paweł dosłownie zabawiał publiczność, co jakiś czas wychodząc do nas i przybijając każdemu piątkę. Zagrał nam m.in. „Satellite”, czy kilka innych starszych produkcji, które nie sposób spamiętać. Na koniec zszedł do publiczności, Dla wszystkich spragnionych wrażeń, być może była to jedyna okazja by wyściskać Paula za wszystkie czasy.


W niedzielę skład był naprawdę wyborny, w końcu posłuchać mogliśmy wszelkiego rodzaju odmian trance’u. Nie bawiliśmy się zbytnio na scenie głównej, ale to właśnie ten dzień zapamiętany najbardziej.
Codziennie na terenie Ultra spotykaliśmy naprawdę różne osoby. Dziś na secie Aokiego by tradycji stało się zadość nie zabrakło osób w pontonach, które z radością nosiła publika. Na scenie tranceowej razem z nami bawił się wielki dmuchany kangur prosto z Australii. Myśleliśmy, że to my mieliśmy daleko na Chorwacką imprezę, ale szybko zmieniliśmy zdanie.


Split przyjął nas z otwartymi ramionami, ochrona na imprezie sprawiła, że mimo tak dużej ilości osób, wszyscy czuli się bezpiecznie. Na imprezie wszystko było dokładnie oznaczone, by każdy mógł bez problemu odnaleźć to, czego szukał. Zaplecze gastronomiczne było odpowiednie jak na tak duży teren. Przy imprezie takiej rangi, naprawdę ciężko znaleźć jakiekolwiek minusy.

Ultra Europe było dla nas czymś naprawdę niezapomnianym. Trzy dni zwariowanej zabawy, przy różnego rodzaju muzyce. Codzienne obserwowanie potężnej sceny, która od strony wizualnej na zawsze zmieniła dla nas postrzeganie polskich imprez. Pirotechnika, której było naprawdę mnóstwo i na której w końcu nikt na imprezie nie oszczędzał. Jeśli chcecie zabawić się w najlepsze na Chorwackiej edycji Ultra, to z całego serca polecamy wyjazd do Splitu. Połączcie przyjemnie spędzony czas, wypoczynek na Chorwackich plażach z pobytem na jednym z największych eventów w Europie, a z pewnością doświadczycie czegoś, co na zawsze wpisze się w kalendarzu waszych niezapomnianych imprez.

Autor: Wiktor Woźniak


tworzenie stron warszawa | http://levanda.pl | Miejsce na link |