Recenzja

Ferry Tayle to upliftingowy producent pochodzący z Francji. Błędem i ogromną niesprawiedliwości byłoby nazywanie go kolejnym, nudnym grajkiem z plumkającymi breakdownami. Niedawno premierę miała miejsce nowa płyta Ferry’ego zatytułowana „The Wizard”. Sprawdźmy, co tym razem udało się „wysmażyć” Francuzowi.



Tradycyjnie już – pierwszy rzut oka na tracklistę. Mamy tu 16 tracków i sporą liczbę gości. Oprócz standardowych śpiewaków, swoje dźwięki dołożyli m.in. Suncatcher, Driftmoon, Daniel Kandi  i Stonevalley. O vocal trance moje zdanie jest takie – większość wokalistów jest zupełnie niepotrzebna. Swoimi jękami zakłócają wszystkie ciekawe melodie, przez co cały utwór wydaje się słaby, choć w rzeczywistości niekoniecznie tak jest… Gdybym był swego rodzaju dyktatorem trance’u, nakazałbym producentom dołączanie dub mixów do każdego wokalnego utworu. Ok, wracając do albumu – największe oczekiwania miałem do featu Daniela Kandiego i Stonevalley.


Na szczęście Ferry’emu nie zamarzyły się odloty w nieznane części transu. Dostajemy zwykły uplifting, czyli niezbyt mocne bassline’y, wraz z długimi, melodycznymi i ciekawymi breakdownami. Cóż, można mówić, że uplifting umarł kilka lat temu, ze względu na monotonię czy powielanie schematów. W pewnym sensie jest to racja – na „The Wizard” nie uraczymy żadnych nowości brzmieniowych. To wszystko już było, jednak całości słucha się przyjemnie.
Płytę otwiera „Let The Magic Happen” ze zmienionym intrem. Ponad cztery minuty chilloutu, który ma za zadanie wprowadzić w nastrój płyty.

Brzmi całkiem przyjemnie, na plus pianino. Następnie mamy „The Way Back Home”, który rozpoczyna się bardzo dobrze. Niestety, wokalistka Poppy dołożyła całkiem sporo niezbyt sensownych wersów, przez co utwór nieco stracił na mocy. Podobnie wyglądają inne wokalne kawałki. Jeśli jednak miałbym wyróżnić jeden utwór to z pewnością jest to „The One I’ll Never Be”. Przepiękna melodia, chilloutowe brzmienie i wokal Poppy, który za bardzo nie przeszkadza (nie wsłuchiwałem się w tekst). Wręcz przeciwnie – dodaje pewnej głębi całemu kawałkowi, przez co mam wrażenie, że muzyka + wokal wzajemnie się uzupełniają. Jak dla mnie – najlepszy śpiewany utwór z całej płyty. Całość albumu wieńczy „The Wizard”, czyli trzy i pół minuty chilloutu. I to całkiem fajnego.


Gości nie ma tylko w sześciu utworach. Szkoda. Naprawdę – odsłuchując album producencki chciałoby się, aby ów producenta było jak najwięcej. Tymczasem, mamy zapychacze w postaci dennych partii wokalnych (z wyjątkiem „dziesiątki”). Nie mam (prawie) nic przeciwko kolaboracji z innymi producentami, o ile jest ich rozsądna ilość. Na „The Wizard” na szczęście jest ich tylko czterech (jeden duet). Współpraca z Suncatcherem wyszła co najwyżej dobrze. Niestety, panowie nic porywającego nie zaserwowali. Nudny uplifting – nic więcej nie mam do dodania. Kolejna kolaboracja, z Danielem Kandi wyszła nieco lepiej. Nadal brak tu niestety czegoś urzekającego, dlatego utwór „Flying Blue” zakwalifikować można jako kolejny, niewybijający się uplift. Prawdziwa bomba to track ze Stonevalley. Dynamiczny bassline, a później wchodzi piękny breakdown. Zdziwiłem się mocno, gdy słuchałem utworu z duetem Karybde & Scylla – „Glitterings Of Hope”. Oczekiwałem raczej typowego zamulacza i nudnej kolaboracji ze średnimi grajkami. Biję się w pierś – myliłem się. Efekt pracy jest bardzo przyzwoity.


Moi faworyci z krążka to -  Metamorphosis – świetne melodie wprowadzające, do tego urzekający breakdown. Do tego utworu zdecydowanie warto wrócić. Trapeze w Album Mixie również brzmi świetnie (zwłaszcza breakdown!), jednak nic nie pobije remixu Daniela Kandiego. Wspomniany przeze mnie track „The One I’ll Never Be” także będzie często odtwarzany. Również „Battle Of The Barrels” ze Stonevalley szybko nie zejdzie z mych głośników.
Zastrzeżenie mam co do długości płyty. Niektóre utworu trwające mniej niż cztery minuty to raczej niezbyt pasujące do trance… Rozumiem jednak, że zostały one skrócone po to, aby całość zmieściła się na jedną płytę CD. Nie oznacza to, że original mixy (lub extended) nie są przeze mnie pożądane.


„The Wizard” to płyta bardzo dopracowana, godna polecenia. Ferry Tayle stanął na wysokości zadania i spełnił wymagania swych słuchaczy. Album niesie ze sobą upliftingowe brzmienia, które może nie są odkrywcze, ale za to bardzo przyjemne. Krążka słucha się z zaciekawieniem, prawie nie odczułem tu nudy ani monotonii. Z pewnością będzie to jedna z mocniejszych pozycji tego roku.
 
Tracklista:
1.     Ferry Tayle - Let The Magic Happen (Album Intro Mix)
2.     Ferry Tayle feat. Poppy - The Way Back Home (Album Mix)
3.     Ferry Tayle feat. Driftmoon - Geometrix (Album Mix)
4.     Ferry Tayle - Metamorphosis (Album Mix)
5.     Ferry Tayle - Glorious Deception (Album Mix)
6.     Ferry Tayle feat. Sarah Shields & Ludovic H. - The Most Important Thing (Album Mix)
7.     Ferry Tayle feat. Hannah Ray - Memory Of Me (Album Mix)
8.     Ferry Tayle - Trapeze (The Wizard Album Mix)
9.     Ferry Tayle feat. Erica Curran - Rescue Me (Album Mix)
10.   Ferry Tayle feat. Poppy - The One I'll Never Be (Album Mix)
11.   Ferry Tayle feat. Karybde & Scylla - Glitterings Of Hope (Album Mix)
12.   Ferry Tayle feat. Suncatcher - Origami (Album Mix)
13.   Ferry Tayle & Daniel Kandi - Flying Blue (Album Mix)
14.   Ferry Tayle & Stonevalley - Battle Of The Barrels (Album Mix)
15.   Ferry Tayle - Broadway Avenue (Album Mix)
16.   Ferry Tayle - The Wizard (Album Outro Mix)


Plusy:

+ klasyczne, upliftingowe brzmienia,
+ featuring Stonevalley,
+ Metamorphosis
+ The One I’ll Never Be
+ brzmienie płyty (brak mankamentów czy niedoróbek technicznych),


Minusy:

- długość płyty (kawałki są zbyt krótkie),
- zbyt wielu gości wokalnych,
- marne featy Suncatchera i Daniela Kandiego,


Ocena: 8/10

Find The Wizard here:
iTunes - http://enhan.co/TheWizard-iT
Beatport - http://enhan.co/TheWizard-BP
Amazon - http://enhan.co/TheWizard-AZ
Google Play - http://enhan.co/TheWizard-GP
TrackItDown - http://enhan.co/TheWizard-TID


http://levanda.pl | Miejsce na link |