Recenzja Stoneface & Terminal - „Be Different”

Duet Stoneface & Terminal za sprawą niewielkiego labelu Euphonic Records wydał najnowszy album – „Be Different”. Jedynym singlem promującym płytę był „For You” z gościnnym udziałem Any Criado. Strasznie biednie. Tak samo można by powiedzieć o samym krążku. Dlaczego? Zapraszam poniżej.



Ogólnie album jest strasznie ciężki w odbiorze. Nie liczę, ile razy ziewnąłem podczas odsłuchu. Wszystkie dźwięki, które pojawiają się na płycie były ogrywane już milion razy. Nudne, do bólu przewidywalne bassline, melodie typu generic (#anjunabeats) i okrutnie denne wokale. Jestem ogromnym fanem spokojnych, progresywnych brzmień, takich jak serwował nam kiedyś Markus Schulz (polecam remix jego remix do „Ladyblue”). Na „Be Different” również mamy spokojne progresywy… Tylko, że strasznie nudne.


Ciężko mi wskazać numer, który jakoś wybijałby się na tle reszty. Wszystko zlewa się w jedną całość. Miałem wrażenie, że cały czas słucham tego samego, tylko momentami ktoś coś zaśpiewa, albo zmieni się melodia. Nieco więcej różnorodności wniosła kolaboracja z Ronskim Speedem. Gdyby sam kawałek trwał dłużej niż trzy i pół minuty mógłbym napisać coś więcej. Niemniej, brzmi to całkiem energicznie. Współpraca z Kyau & Albert wypadła słabo. Może sprawdza się powiedzenie, że gdzie producentów czterech, tam nie ma czego słuchać…


Wiem, że album znajdzie swoje grono odbiorców i z pewnością kilku osobom się spodoba. Mnie jednak w ogóle nie przyciągają usypiające brzmienia. Nie – nie jestem wyznawcą szalonych, chaotycznych kawałków. Uwielbiam, kiedy wszystko jest spójne i harmonijne. Jednak trzeba znać umiar – mam wrażenie, że Stoneface & Terminal przesadzili. Zabierając się za odsłuch cały czas miałem w pamięci pozytywny remix Unforgivable z płyty Imagine Armina van Buurena. „Be Different” to niestety brutalne sprowadzenie na ziemię. Strasznie wymęczyłem się podczas słuchania i… cieszę się, że mam to już za sobą.
Ja ze swojej strony osobom, które kochają spokojne progresywne nuty posłuchać starego Markusa Schulza, np. wspomnianego przeze mnie remiksu Airwave – „Ladyblue”. Przynajmniej się nie wynudzicie… ;-)


Plusy:

+ produkcyjnie wszystko ok,
+ dobry miks/master.
Minusy:
- słabe featy,
- monotonia,
- melodie typu generic
- korzystanie z oklepanych schematów.

Ocena: 2/10


http://levanda.pl | Miejsce na link |