TRANSMISSION SEVEN SINS 2014  - relacja iDance.pl
Autor: marc 0

Tradycją stało się już, że w któryś z jesiennych sobotnich wieczorów spotykamy się wszyscy w Pradze na najlepszym trance’owym evencie w tej części Europy.

 



Transmission ma co roku niesamowitą moc przyciągania, tak przynajmniej działa na mnie, ponieważ miałam tą przyjemność spotkać się tam z Wami wszystkimi już po raz szósty. Praga jest pięknym i magicznym miastem a O2 Arena idealnym miejscem by kolejny raz przeżyć wszystkie emocje związane z tym wydarzeniem. Tegoroczny motyw Transmission Seven Sins był konfrontacją z siedmioma pokusami życia jakimi są: łakomstwo, próżność, chciwość, żądza, zazdrość, gniew oraz lenistwo. Zapraszam do relacji idance.pl.

Transmission w tym roku mogło pochwalić się pięknym trance’owym składem, co z pewnością przekonało dużą ilość fanów muzyki trance do przyjazdu do Pragi tego wieczoru. Dużą zaletą tego eventu jest zawsze bogato wyposażona scena. W tym roku był to duży prostokąt z trzema kształtami, które przypominały  ogromne witraże w kościele. Wokół nich powieszono mocne żarowe światła oraz zielone i multicolor’owe lasery. W witrażach mogliśmy zobaczyć mapping 3D, który ostatnio stał się bardzo popularny i mogliśmy go już uświadczyć na innych eventach. Moim zdaniem mimo dużych możliwości jakie zapewne ma, zaplecze Vision Impossible, Panowie nie wykorzystali go tak jak powinni.


Nie mogę nie wspomnieć o świetnym nagłośnieniu Vero od Funktion One, które miało swoją światową premierę rok temu na tym evencie i zostało również użyte na tegorocznej edycji. Tradycyjnie już od kilku lat podczas Transmission Polacy spotykają się o 21:00 pod Pucharami na poziomie -1 na meetingu. Jak zawsze wszyscy wspólnie śpiewają "Polska biało-czerwoni" oraz ustawiają się do wspólnego zdjęcia. Jest to czas wielkiej radości, wspominania poprzednich edycji imprezy oraz przygotowania się do dopiero rozpoczynającej się na dobre całonocnej zabawy. Po spotkaniu idziemy wspólnie na parkiet, by tam bawić się do samego rana. W czasie tegorocznej edycji spotkała nas miła sytuacja jaką było przesunięcie czasu z letniego na zimowy, dzięki czemu przez cofnięcie zegarków o godzinę do tyłu mogliśmy pobawić się i cieszyć się trwającym eventem godzinę dłużej.

Jako pierwszy na tegorocznym Transmission o godzinie 20 swój set zaprezentował Thomas Coastline. Jego występ to nic innego jak specjalny warm up, który miał przygotować nas do zabawy. Ten utalentowany czeski Dj i producent rozpoczął event świetnym kawałkiem od Above & Beyond oraz Villanaranjos "Hello Granadella" a zaraz po nim zagrał jedną z moich ulubionych produkcji Hazem'a Beltagui "Eclipse". Na samym początku Thomas grał dla garstki osób, jednak po kilkunastu minutach dance floor zapełniał się coraz bardziej. Thomas przemycił nam w swoim secie ponadczasowe "Saltwater" od Chicane w remixie Paul'a Thomas'a, a na koniec bawiliśmy się przy pięknym wokalu Susany w piosence "Nothing At All" Rex'a Mundi oraz przy równie świetnym wokalu Justine Suissy w "Satellite" w remixie Ilan'a Bluestone'a.

            O godzinie 21:30 po pierwszym intrze grzechu łakomstwa w muzyczną podróż zabrał nas Alex M.O.R.P.H. Ten niemiecki Dj na samym początku wrzucił nam kawałek produkcji Driftmoon & Andy Blueman oraz Dsharp  "Leviticus", który został bardzo entuzjastycznie przyjęty przez ludzi bawiących się na parkiecie. Piosenką, która szczególnie zapadła mi w pamięć podczas tego występu był autorski kawałek Alex’a wraz z Natalią Gioi "The Reason". Na koniec występu Alex'a usłyszeliśmy utwór, który cieszy się dużą popularnością wśród klubowiczów, czyli "An Angel’s Love" w wykonaniu Sylvii Tosun.

Solarstone znany nam wszystkim ze swojego Pure Trance za dj'ka pojawił się o godzinie 22:45. Po intrze związanym z grzechem próżności zabrał nas w idealną półtorej godzinną trance'ową przygodę. W secie Richard'a Mowatt'a usłyszeć mogliśmy jego własne "The Spell" oraz "Please" w remixie Pure Solarstone. Set Brytyjczyka przepełniony był świetnymi trance’owymi produkcjami i bardzo żałuję, że artysta nie zgodził się na nagranie swojego występu, ponieważ z chęcią przesłuchałabym go jeszcze wiele razy.

O północy stery przejął Giuseppe Ottaviani. Po przedstawieniu grzechu chciwości na dzień dobry usłyszeliśmy świetny kawałek od Somna "The Discovery". W czasie występu mogliśmy usłyszeć Jego autorskie "Heal This Empty Heart" stworzone wraz Alaną Aldea oraz kawałek z pięknym wokalem Eric’a Lumiere "Love Will Bring It All". Swój set Giuseppe zakończył sentymentalnym utworem Coldplay "A Sky Full Of Stars", który wspólnie śpiewała cała O2 Arena.

O godzinie 01:15 miał miejsce najbardziej wyczekiwany przez wielu moment tej nocy czyli Transmix. W tym roku mix znanych klasyków muzyki trance przygotował dla nas duet Rank1. Mogliśmy usłyszeć i na chwilę zapomnieć się przy pięknych klasykach jak "L.E.D. There Be Light" oraz "Airwave". Dla mnie numerem jeden w tym zestawieniu był PPK "Resurrection". Nie sposób zapomnieć tu i nie pochwalić kunsztu holenderskiego trio Vision Impossible bez których te 15 minut nie byłoby tak wyjątkowe. W czasie całego pokazu wszystkie efekty wizualnie i pirotechniczne idealnie współgrały z muzyką.

Po najlepszym moim zdaniem intrze tej nocy - grzechu żądzy stery objął o 01:30 Markus Schulz. Legenda Transmission po raz kolejny zawitała do Pragi by zawładnąć tamtejszą sceną. Rezydent tego eventu zagrał w swoim secie między innymi "Hystereo" w świetnym remixie KhoMha a także dwa hymny praskiej imprezy: obecny, czyli "Seven Sins" oraz "The Spiritual Gateway" z roku poprzedniego. Markus jak zawsze poczęstował swoich fanów wyśmienitymi beat’ami i soczystymi dźwiękami, dzięki którym, wszyscy bawili się fantastycznie i skakali z całych sił przy swoich ulubionych utworach.

O godzinie 02:15 kolejnym Panem, który zaprezentował się nam na scenie po intrze związanym z grzechem zazdrości był John O’Callaghan. Numerem jeden Jego występu była dla mnie piosenka w wykonaniu Jennifer Rene "Games" w remixie Ian’a Standerwick’a. W secie irlandzkiego Dj i producenta mogliśmy bawić się również do utworu Chakra "Love Shines Through", a swój set John zakończył kawałkiem Nu NRG "Dreamland".

Równo o 03:30 po przedstawieniu grzechu gniewu swój występ rozpoczął Photographer, o którym mówi się, że stał się jednym z najszybciej rozwijających się Dj muzyki trance. Już na samym początku usłyszeć mogliśmy Jego autorskie "Highway", a kilka minut później pozwolił nam odpłynąć przy niesamowitym "Laily" od Aly & Fila i Karim Youssef. Na koniec poczęstował nas swoją świetną autorską produkcją "Night Lights".

Jako ostatni za konsoletą o 04:45 stanął Bryan Kearney. Po itrze przedstawiającym nam grzech lenistwa na początku usłyszeć mogliśmy utwór od Sneijder’a & Bryan’a "Next Level" a kilkanaście minut później wszystkim dobrze znane "U" od Gareth’a Emery i Bo Bruce. Ten irlandzki Dj i producent na koniec swojego występu zagrał kawałek od Simon’a Patterson’a "Miss You". Bryan znany jest z tego, że uwielbia zaskakiwać publiczność na całym świecie swoimi wysoko energetycznymi produkcjami i tak też było tego wieczoru.

Podsumowując Transmission jak co roku stanęło na wysokości zadania. Kolejna edycja przeszła do historii, zostawiając w naszych głowach mnóstwo wspaniałych wspomnień. Ja na sto procent zawitam tam za rok i gorąco namawiam wszystkich, którzy nie mieli jeszcze tej przyjemności by stać się częścią tej niesamowitej nocy. Z pewnością nie będziecie tego żałować!

Autor: Żaneta Wadzicka

Zdjęcia : Wiktor Woźniak
Link : https://www.facebook.com/media/set/?set=a.806898249351600.1073741853.156765714364860&type=3


http://levanda.pl | Miejsce na link |