Toxicator 2014 - relacja iDance.pl
Autor: Matek 0

Mikołajki 2014 okazały się bardzo udane dla fanów mocnych brzmień, którzy przybyli 6-go grudnia do Maimarkthalle w Niemczech.



Kolejna edycja Toxicator tylko potwierdziła, że organizatorzy to prawdziwa czołówka na rynku jeżeli chodzi o organizację tego typu imprez.
Co roku ta impreza śmiało może konkurować z takimi legendami jak np. Syndicate. Przypomnijmy, że w roku 2009, została zorganizowana I edycja Toxicator i przybyło na nią zaledwie trzy tysiące ludzi (dla porównania, na pierwszej edycji Thunderdome w roku 1992 roku pojawiło się jedynie kilkaset). Jednak tej nocy do Maimarkthalle przybyło ponad 11 tysięcy zainfekowanych, którzy jak było widać, bawili się znakomicie!

Na imprezach typu ‘hard’ nie ma przypadkowych ludzi. Wszyscy bawiący się na trzech scenach: Hardcore, Hardstyle czy Hardtechno dobrze wiedzieli po co tam przybyli, czego chcą i jakie mają oczekiwania. Każdy liczył na to, że właśnie ta noc będzie najlepszą w ich życiu. Zafascynowani wyznawali zasadę ‘mocniej, szybciej, głośniej’. Ta muzyka jest dla nich czymś więcej niż tylko dźwiękiem wydobywającym się z głośnika - to całe ich życie. Malownicza sceneria, moc laserów oraz stroje innych sprawiły, że tej nocy można było poczuć się jak w zupełnie innym świecie. Noc taka jak ta zostaje w pamięci wszystkich uczestników na długie lata.

Przybyłem na imprezę o godz. 22:00. Pierwszą rzeczą, która zwróciła moją uwagę to była zmiana w rozmieszczeniu scen. W poprzednich latach Scena HC znajdowała się tam gdzie HS i odwrotnie. Wydawało mi sie również, że muzyka grała nieco ciszej niż w poprzednich latach. Zawsze na każdą imprezę zabieram ze sobą stopery, jednak na tej edycji nie były mi one potrzebne. Można było bawić sie niedaleko głośników bez obaw o uszkodzenie słuchu.

Pierwszą artystką jaką usłyszałam na scenie HC była pochodząca z Holandii Dj Quitara. Długowłosa blondynka, grała dość umiarkowanie bez nadmiernego podkręcania tępa. Następnie o godz. 23:00 pojawili się długo wyczekiwani Tensor & Re-Direction, którzy przygotowali w tym roku Anthem – ‘No Way Back’. Parkiet wypełniony był po brzegi, a ludzie po prostu oszaleli. Po ich secie zrobiłem sobie małą przerwę, by odpocząć i uzupełnić płyny. W tym celu udałem się na BackStage, który znajdował sie za sceną Hardtechno, na której aktualnie „niszczył” basem DJ Sutura. Ten niemiecki DJ tureckiego pochodzenia gra porządne techno podkręcając stopniowo tempo. O północy przyszedł czas na Evil Activites, który niestety nie spełnił moich oczekiwań. Jego muzyka stała się dla mnie monotonna, ale widać było, że innym imprezowiczom bardzo się podobało. Mogliśmy usłyszeć takie kawałki jak „Nobody Said it was easy” czy „Evil Inside me”, a to wielkie i niekwestionowane przeboje muzyki HC.
W końcu dotarłem na scenę HardStyle, gdzie aktualnie ‘za sterami’ stał Omegatypez. HardStyle nie jest moim ulubionym gatunkiem muzycznym także nie chciałbym się wypowiadać na ten temat. Jednak obserwując ludzi bawiących się w rytmie tej muzyki mogę wywnioskować, że bawili się oni bardzo dobrze. Nikt nie stał w miejscu, wszyscy podskakiwali i z wielkim zamiłowaniem wsłuchiwali się w każdy jeden dźwięk, który wydobywał się z głośników.

O 1:00 w nocy scena HC znów wypełniła się po brzegi. Za sterami królowa HC - Dj Korsakoff, która tylko potwierdziła kto jest numerem 1 wśród kobiet grających HARD. Następnie pojawił sie mój numer jeden tegorocznej edycji, długo wyczekiwany Partyraiser. Ten człowiek wie jak zniszczyć szare komórki w naszych głowach. Tak dobrej „łupaniny” nie słyszałem jeszcze nigdy. Całą godzinę bawiłem się jak zahipnotyzowany. Jednym słowem – OGIEŃ. Ludzie po prostu powariowali. Widać było, że dla wielu był jednym z najlepszych. Świetne tempo, dobrze dobrane kawałki sprawiły, że set ten był wręcz idealny. Zasłużył na wielkie owacje, których nie było końca. Ciężkie zadanie spadło na AniMe, która po występie „Raisera” musiała dać z siebie wszystko, aby zatrzymać tłum ludzi na parkiecie. Młoda Włoszka jednak sprostała zadaniu. Miałem wrażenie, że podczas jej występu ludzi z minuty na minutę jeszcze przybywało! Dominowały kawałki z Traxtorm Records. Była to porządna dawka włoskiego hardcoru.

Ok 4:00 rano zatrzymałem się przy scenie HardTechno by posłuchać pochodzącej z Brazylii Candy Cox. Niestety była to końcówka jej półtoragodzinnego seta. Następnie na tej scenie pojawił się duet TBASS aka MinuPren & Stormtrooper. Obaj panowie zawitali w maskach. Do rytmu ich muzyki na scenie pojawiła się tancerka. Niestety muzyka grana przez nich nie przypadła mi do gustu. Takie szarpane, powyginane techno. Ciężko było złapać rytm.

Moją ostatnią obowiązkową pozycją był Akira. Ten pochodzący z Hong Kongu, grający Terrorcore, wydobył ostatnie resztki sił z ludzi, którzy pozostali w Maimarkthalle. Jego tempo i  dźwięki sprawiły, że po wyjściu z imprezy w mojej głowie nadal słyszałem jego występ.

Toxicator 2014 był moją czwartą edycją. Dwie w Polsce, dwie w Niemczech. Uważam, że, właśnie tegoroczna edycja była najlepszą. Świetny Line-Up był wielkim plusem, dobrze zaplanowane występy, dobra organizacja oraz świetne nagłośnienie – wszystko to sprawiło, że była to najlepsza impreza w moim życiu.  Była ze mną moja dziewczyna dla której była to pierwsza „hardcorowa” impreza, podsumowała ją krótko „ zajebista biba”

Plusy: - ludzie - muzyka - line-up - organizacja

Minusy: - papierosy! – ceny

http://levanda.pl | Miejsce na link |