Apokalypsa 2009 Brno/ Czechy - Podsumowanie z wyprawy
Autor: Kaczaza 9

Piątek dwudziestego listopada 2009 - Brno, Pavilon P - miejsce dziesiątej edycji Apokalypsy. Imprezy, która zawsze posiadała swój niepowtarzalny klimat.



Osiemnastu artystów i tysiące głodnych muzycznie istot brało udział w tym techniczno-transowym wydarzeniu. Nowe miejsce, nowe rozwiązania, ale czy lepsze?

Niestety nie. Impreza utraciła swój urok, a to za sprawa Pavilonu P, w którym po raz pierwszy odbyła się edycja tego eventu. Główna scena techno - zbyt duża powierzchnia nie została maksymalnie wykorzystana. Oprawa wizualna nie powalała na kolana, była wręcz uboga. Rzadko odpalane lasery i monotonne układy świateł. Łatwo można było się zorientować, że pożałowano pieniędzy na oprawę. Z kolei nagłośnienie mile nas zaskoczyło. Było czyste i niosło się po całej hali, jedynym jego minusem było wykorzystanie, a raczej jego brak - nad ranem było już strasznie cicho, szczególnie podczas ostatniego seta. Kolejnym plusem były bary, niezbyt wysokie ceny, możliwość wyboru różnego alkoholu (piwo, wódka, szampan) i ciekawy catering.


Swoją przygodę zaczęliśmy - niestety - dopiero od występu Umka. Jak zwykle dał z siebie wszystko i nie zawiódł. Jego set był szybki i energiczny. Poza tym świetny kontakt z publiką i zabawa za deckami. Można było usłyszeć m.in. Gatex w remixie Fergie, jak i również jego nową produkcję Work This Data. Występ można zdecydowanie zaliczyć do jednych z lepszych tej nocy.

Następnie na scenie pojawił się Collbas 3000, czyli Speedy J i Chris Liebing. Na parkiet spłynęły mroczne i wolne dźwięki techno. Podczas dwugodzinnego występu dało się odczuć monotonie - brak uniesień, przełomów, po prostu jedno tempo. Dla jednych był to balsam dla uszu, dla drugich wiejący nudą set. W między czasie odwiedziliśmy scene trance, o ile słowo "scena" tutaj w ogóle pasuje.

Druga sala była umieszczona na korytarzu, didżejka znajdowała się tuż nad nim na "balkonie". Mało miejsca i - tu nie było zaskoczenia - uboga oprawa wizualna. Mimo tego zainteresowanie sceną trance było naprawdę spore, przez większość czasu parkiet wypchany był po brzegi. Mieliśmy okazję częściowo posłuchać występu 4 Strings, który zagrał czysty uplifting trance, dopiero pod koniec swojego występu podkręcił tempo i utworem Marcel'a Woods'a - Kernkraft 400 przygotował publikę na występ kolejnego artysty. Był nim Bryan Kearney, który zagrał typowo w swoim stylu - mocny tech trance. Oczywiście świetny kontakt z publiką i zabawa podczas występu. Po jego secie scenę trance odwiedzaliśmy już sporadycznie i za każdym razem coraz bardziej pustoszała.

Skupialiśmy się jednak na głównej scenie. Po Speedy'm i Liebing'u zagrał Ken Ishii - legenda japońskiego techno. Bardzo dobry szybki i mocny set. Swoimi technicznymi dźwiękami rozruszał publikę. Zagrał sporo ciekawych utworów w tym nieznany nam remix Michael'a Jackson'a. Dużo też starszych kawałów, które nakręcały ludzi. Jeden z lepszych setów imprezy.


Po Ishii'm ne scenę wszedł Surgeon. Spora różnorodność gatunkowa, występ zdecydowanie różnił się od poprzednich. Można było wychwycić nawet dźwięki dubstepowe. Zaraz po nim jedyny live - Elton D. Jak dla nas występ bez większego natchnienia. Czekaliśmy cały czas na mocniejsze dźwięki.

O.B.I. & Lukas - niestety ich występ poniżej oczekiwań i zdecydowanie set pod publikę, szczególnie kiedy grał O.B.I. - dużo bootleg'ów i sporo ogranych kawałków: słynne Super Brothers, Rockafeller Skank, We Will Rock You. Sytuacje ratował Lukas. Grał lepiej, choć tez nie pokazał nic nowego, większość utworów ze stałego repertuaru, którego używa podczas swoich setów: JigSaw i You Try Me feat. Lamb of God - Malke vs Chor'a, Ragga Svetec'a. Sami bawili się bardzo dobrze, wariacje za deckami i kontakt z publika. Podczas ich występu zaczęto ściszać nagłośnienie, co było wielkim minusem przy takich dźwiękach.

Cierpliwie czekając do samego rana, doczekalismy się potężnego uderzenia. Jason Little - egezekutor tej imprezy. Fani jego dźwięków byli w raju - muzycznie od schranzu po industrial i hardcore. Nie miał litości i cały czas podkręcał tempo. Grał sporo znanych mocnych utworów (Not going back, Twisted World (The Viper Mashup mix)) jak i parę świeżych w tym nieznany remix Do You Like Bass dj'a Rush'a. Jedynym minusem była prawie zerowa oprawa wizualna, oraz nagłośnienie ściszone jeszcze bardziej niż na secie O.B.I.'ego i Lukas'a. Dla nas i dla wielu zdecydowanie set imprezy. Po występie Jason zszedł do ludzi rozdać autografy i porobić pamiątkowe zdjęcia.

Na koniec warto jeszcze dodać, iż sami Czesi bardzo pozytywnie nakręcali całą imprezę. Mnóstwo kolorowych poprzebieranych ludzi i wiele pięknych kobiet.


Podsumowując, jadąc na 10-cio lecie Apokalypsy spodziewaliśmy się czegoś więcej. Nowe miejsce nie oddało klimatu poprzednich edycji, które odbywały się w Boby Centrum, niektórzy twierdzą, iż w ogóle nie przypominało to poprzednich edycji. Jednak przymykając oko na niedociągnięcia bawiliśmy się na prawdę dobrze, i mimo wszystko jest to impreza, na którą na pewno wrócimy.

 

 

Jakub Woźny & Dawid Grocholewski


http://levanda.pl | Miejsce na link |