|
Ukazał się trzeci album Ferry’ego Corstena pod jego własnym nazwiskiem. Oczekiwania były bardzo duże, ponieważ Ferry ogłaszał w różnych wywiadach, że będzie to bardziej melodyjny trance niż na poprzednim albumie L.E.F., który był fajnym eksperymentem. Jakkolwiek nie był on tak udany jak Right On Way z 2003. Na nowym albumie naliczyliśmy 12 utworów, które poprowadzą nas przez myśli Ferry’ego Corstena.
Spotykamy tu Shelter Me, można powiedzieć, że jest to genialny utwór. Trochę lekkich beatów z dotykiem funky towarzyszy słuchaczowi przez pierwsze minuty przed świetnym, emocjonalnym załamaniem. To bardzo gorąca ścieżka, która jak stwierdził Ferry „wyznacza nastrój i tempo tego albumu”. Po genialnym wstępie znajdujemy Black Velvet, utwór wokalny, który łączy w jedno elementy dance i trance. Wokale pochodzą od pewnej australijskiej dziewczyny o imieniu Julia. Z pewnością ludzie albo pokochają ten utwór, albo go znienawidzą, jeśli chodzi o mnie, nie zbyt podobały mi się wokale, ale ogólnie produkcja jest całkiem niezła!
We Belong to fajny utwór o imprezowym klimacie. Corsten dodał tu stare nagrania Italo Dance z Fun Fun i stworzył z nich dobrą dance’ową ścieżkę z wokalami Marii Nayler. Szczególnie podoba mi się atmosfera tego utworu. Jestem pewny, że wielu ludziom na początku się nie spodoba, ale z pewnością zostanie doceniona.
Docieramy do „System F territory” ze świetnym utworem Gabreilla’s Sky. Jest to uderzająca i klimatyczna podróż, stopniowo przeradzająca się w break beat brance, ale jest tak „płynna”, że stała się moją ulubioną.
Made Of Love to utwór, wokół którego jest obecnie dużo szumu, ponieważ na Youtube można obejrzeć jak Ferry Corsten pracuje nad jego instrumentalną wersją. Wersja płytowa zawiera oczywiście wersję wokalną. Głos Betsie dodaje prawdziwy dramatyzm i według mnie jest tak samo dobry jak część instrumentalna. Bardzo czyste i dobrze wykonane nagranie trance.
Impreza zaczyna się na dobre z Radio Crash, utwór którego recenzję można było ostatnio przeczytać na Trance.nu. Ta tytułowa ścieżka albumu, Twice In A Blue Moon jest fantastycznym utworem, który mniej lub bardzie czerpie ze Sweet Sorrow z Right Of Way, tylko że jest lepszy, bardziej brutalny i głęboki! Główna melodia jest nieco zniekształcona, ale czysta. Wielu producentów zmienia takie melodie w bezsensowne dźwięki, ale akurat ta jest dokładnie taka, jaka być powinna. Bardzo przemyślana, głęboka, taneczna i klimatyczna.
Ok., zajmijmy się Feel You, ponownie z wokalem Betsie. Nie jest to najbardziej zapadająca w pamięć ścieżka albumu, ale wokale mogę nie przemawiać do każdego, ale melodia jest zbyt dobra, by jej nie polubić. Utwór numer dziewięć to Life, który jest dla mnie bardzo rozczarowujący. Brzmi trochę tak, jakby Ferry próbował wyprodukować coś w stylu Sandera van Doorn. Beaty typu minima w pierwszych minutach są nieco nudne. Moment przełomowy jest całkiem niezły i wprowadza fajny klimat, ale wokale Bena Cullum naprawdę mnie zniechęcają. Po momencie przełomowym naprawdę niewiele się dzieje.
Następny jest Brian Box, jedno z największych imprezowych nagrań, jakie Ferry wypuścił w ostatnich latach. W Holandii utwór został wydany jako „The Race” i pojawił się w wielu setach Corstena w przeszłości. Jest to ścieżka z serii „kochaj lub nienawidź”, ale nie da się zaprzeczyć, że wraz z melodiami w stylu Kernkraft 400 ma ona ogromny wpływ na parkiet. Świetne nagranie, ale nie do codziennego słuchania J
Dwa finałowe utworu są po prostu wspaniałe. Shanti zaczyna się świetnym wokalem (fajny odlschool) i przechodzi w genialną parkietową broń w samym środku, gdzie naprawdę dobra melodia ukazuje wielkość utworu. Kolejny ulubiony track z tego albumu. Ścieżka zamykająca, Visions Of Blue to dla mnie najlepsza ambientowa robota z jaką spotkałem się w przeciągu ostatnich miesięcy. Żeby uwierzyć w jej wielkość i świetność trzeba po prostu posłuchać tego dwu minutowego utworu. Powtórzyłem to sobie co najmniej 25 razy.
Podsumowanie
Album jest perfekcyjnie wyważony i można odczuć jego ciepłość i klimatyczność. W niektóry momentach (Gabriella’s Sky, Visions Of Blue) wydaje się być bardzo emocjonalny, w innych po prosty podbija parkiety z melodiami jak Twice In A Blue Moon i Shanti. To świetny powrót trance’owych melodii Ferry’ego Corstena i myślę że fani trance będą usatysfakcjonowani jego zakupem. A więc kupujcie, tylko uważajcie na swoje odtwarzacze, bo album jest tak smaczny, że mogą go schrupać!
Tracklista
01. Shelter Me
02. Black Velvet
03. We Belong
04. Gabriella's Sky
05. Made Of Love
06. Radio Crash
07. Twice In A Blue Moon
08. Feel You
09. Life
10. Brain Box
11. Shanti
12. Visions Of Blue
.jpg)
|
Komentarze
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Jeśli jesteś już zarejestrowany zaloguj się, lub utworzyć nowe konto teraz.
Dołącz do nas na facebook!
Shelter Me wg. mnie bardzo dobra produkcja, shanti ma w sobie sampel z ejay ale tez jest dobre a radio crash wymiata i niszczy trancowe parkiety
doskonały album
Bes of Best Ferry Corsten
spoko album
musze jhej poszukac bo widze pare kawalkow ktorych jeszcze nie slyszalem
Bardzo ciekawa płytka
Osobiście mam i polecam